Chłopiec do bicia

Rozmowa z JANEM TRUSZCZYŃSKIM, wiceministrem spraw zagranicznych

Czy luksemburskie "Tak" dla Traktatu może go "wskrzesić"?

- Luksemburskie "Tak" oznacza, że Traktat ratyfikował trzynasty kraj członkowski UE. Luksemburczycy podjęli racjonalną decyzję. Perspektywy dla ponownego rozważenia sprawy Traktatu pojawiłyby się wówczas, gdyby ratyfikowało go co najmniej 16-18 państw członkowskich. W połowie przyszłego roku dojdziemy do fazy, kiedy trzeba będzie powiedzieć, co dalej z ratyfikacją. Albo szansa ratyfikacji zostanie utrzymana, albo trzeba będzie sobie uczciwie powiedzieć, ze nie tędy droga. Na dwoje babka wróżyła.

Co stało się z Europą?

- Europa znalazła się na rozdrożu. Ujawniły się czynniki niechęci wobec procesu integracji europejskiej. W połączeniu z niepewnością co do przyszłych losów poszczególnych państw i społeczeństw oraz perspektyw rozwoju gospodarczego widzianych oczyma przeciętnego człowieka. Traktat Konstytucyjny UE stał się zakładnikiem w walce ideologicznej między politykami i państwami członkowskimi Wspólnoty. Zrobiono z niego "chłopca do bicia".

Co zaszkodziło Traktatowi we Francji i w Holandii?

- Z całą pewnością zaszkodziło mu nazwanie go "konstytucją", co było niepotrzebną, rozdmuchaną ambicją polityczną nadania mu nazwy marketingowej. Całkowicie rozminęła się ona z oczekiwaniami rynku. Nie trafiono w gusta klientów, którzy oczekiwali raczej marki sprawdzonej i mniej ambitnej. Traktat został zdemonizowany, obarczono go np. winą za wzrost bezrobocia i nielegalnej imigracji oraz przenoszenie firm z zachodniej do wschodniej Europy.

Nie chodziło więc o poszczególne zapisy Traktatu?

- Problemem w Unii Europejskiej nie są te czy inne zapisy Traktatu, tylko niedostateczna świadomość europejska wśród społeczeństw. U nas na kontynencie zbyt dużo jest inercji, zbyt dużo sporów ideologicznych, zbyt dużo pustego kręcenia się w kółko. Dominującym zachowaniem wśród unijnych polityków jest krótkowzroczna polityka. Nawet jeśli mamy wizjonerów tu i ówdzie, to owym wizjonerom z reguły brakuje siły sprawczej. Wizja Europy nie jest wystarczająco i wyraźnie jasno artykułowana.

Czy to oznacza, że Traktat należy wyrzucić do kosza?

- Nie, bo jeśli mamy być dalej w rodzinie, powinna ona działać wspólnie, sprawnie i w sposób demokratyczny, przy otwartej kurtynie. Potrzebujemy więc wspólnego, przejrzystego prawa, łatwego do stosowania oraz instytucji, które na jego podstawie podejmują zbiorowe decyzje. Muszą one dawać produkt dla obywatela, tak zwaną wartość dodaną. Jeśli zamiast sprawnego podejmowania decyzji, będziemy zdolni tylko do jałowych dyskusji, takie formy współpracy stracą rację bytu. Nadal wydaje mi się, że w dłuższej perspektywie Unia 25, a już niedługo 27 państw, nie może skutecznie funkcjonować na podstawie Traktatu Nicejskiego. Na podstawie wiedzy praktycznej wydaje mi się, że z Traktatem Konstytucyjnym byłoby lepiej, sprawniej. W Polsce również byłoby lepiej.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał: Roman Gutkowski

11 lipca 2005




wstecz

 

All content Copyright © 2003-2004 MG Media. All Rights Reserved.
Wydawca: Maria Graczyk, MG Media; Redaktor Naczelny: Roman Gutkowski; Informacje: info@europolityka.pl

Serwis współfinansowany przez UKIE
Serwis hostowany przez firmę NorKon
Webmaster Piotr Gessek