

| Rozpędzony pociąg | ||
![]() |
Rozmowa
EUROPOLITYKI z TOONEM STREPPELEM, dyrektorem Biura Informacyjnego Parlamentu
Europejskiego w Polsce Czym
różniła się pierwsza sesja Parlamentu Europejskiego po poszerzeniu Unii
od poprzednich? -
Pierwsza sesja po wyborach jest zawsze bardzo specjalna - deputowani wybierają
na niej przewodniczącego, wiceprzewodniczących PE, kwestorów i przewodniczących
parlamentarnych komisji. Tym razem Irlandia, która przewodziła Unii w
pierwszym półroczu i Holandia, która objęła przewodnictwo 1 lipca, przedstawiły
raporty o swoich dokonaniach i zamierzeniach. Interesujący był również
wybór przewodniczącego Komisji Europejskiej. Wiele gazet pisało, że kandydatura
Barroso nie jest wcale oczywista. Jednak zgodnie z moimi przewidywaniami,
przeszła bez większych problemów. Parlament Europejski przypomina rozpędzony
pociąg z 732 deputowanymi, zajmującymi kilka przedziałów. Nowi pasażerowie
- jest ich 162 - mogą tylko w niewielkim stopniu zmienić jego prędkość
i kierunek. Nas
najbardziej interesowały losy kandydatury Bronisława Geremka na przewodniczącego
Parlamentu... -
Już kilka miesięcy temu mówiłem, że szanse profesora Geremka są minimalne.
W sprawie wyboru przewodniczącego zawsze dochodzi do porozumienia między
dwie największymi frakcjami - chadekami i socjalistami. I jest to dość
logiczne. W Polsce również wybór marszałka Sejmu nie byłby możliwy bez
takiego porozumienia. Unia Wolności przystąpiła do liberałów, którzy pod
względem liczebności są trzecią frakcją w Parlamencie. Szanse prof. Geremka
dodatkowo zmniejszał chyba fakt, iż był kandydatem liberałów, podobnie
jak Pat Cox. Nowy przewodniczący pochodzi zazwyczaj z innej frakcji, niż
jego poprzednik. Po trzecie, w ciągu ostatnich trzydziestu lat na funkcję
przewodniczącego nigdy nie wybrano nowego deputowanego. Tu się jednak
pomyliłem - tym razem tak się właśnie stało i przewodniczącym został Hiszpan
Borrell zasiadający w Parlamencie po raz pierwszy. Czy
zaskoczył Pana wynik, jaki osiągnął prof. Geremek, zdobywając 208 głosów? -
Przed głosowaniem sądziłem, że może zdobyć maksymalnie 150 głosów. Popierali
go bowiem przede wszystkim liberałowie i Zieloni. Prof. Geremkowi udało
się zdobyć o wiele większe poparcie dzięki własnej osobowości, historycznym
zasługom, a także... znajomości francuskiego. Zdobył też dodatkowe głosy
tych, którzy zarzucali przewodniczącym swych frakcji, iż podjęli decyzję
o wspólnym kandydacie bez wcześniejszych konsultacji. Nie
wróciliśmy jednak ze Strasburga na tarczy - zyskaliśmy dwa fotele wiceprzewodniczących
PE. Polacy objęli też przewodnictwo dwóch ważnych komisji i funkcję kwestora... -
Bardzo ważna jest zwłaszcza funkcja przewodniczącego komisji budżetowej,
jednej z dwóch - trzech najważniejszych w Parlamencie. Chyba
po raz pierwszy w historii w Parlamencie zasiada aż tylu euroceptyków? -
Rzeczywiście, eurosceptyków, czy wręcz przeciwników Unii jest obecnie
15 - 20 procent. Na pierwszy rzut oka to niedużo, mogą oni jednak odgrywać
rolę "języczka u wagi", gdy chadecy i socjaliści nie dojdą do
porozumienia w konkretnych sprawach. Będą wówczas musieli zabiegać o głosy
mniejszych grup i eurosceptyków. Może to prowadzić do bardziej interesujących
debat, które będą śledzone z większą niż do tej pory uwagą przez europejską
opinię publiczną. A chodzi przecież o to, by Parlament i cała Unia stały
się bliższe obywatelowi. Rozmawiali:
Maria Graczyk i Roman Gutkowski |
|
All content Copyright © 2003-2004 MG Media. All Rights Reserved.
|
|
Serwis współfinansowany przez UKIE
|