Krok ku liberalizacji

Rozmowa Europolityki z TOMASZEM NOWAKOWSKIM, podsekretarzem stanu w Urzędzie Komitetu Integracji Europejskiej

Jak ocenia Pan powołanie polsko-francuskiej grupy roboczej ds. swobodnego przepływu pracowników?

- To bardzo dobry krok, świadczący o tym, że rząd francuski bardzo poważnie rozważa możliwość wprowadzenia liberalizacji w 2006 roku, po pierwszym, dwuletnim okresie przejściowym. Była to inicjatywa strony francuskiej, która pojawiła się dzięki zabiegom Polski o to, by podjąć rozmowy o skróceniu okresu przejściowego, dotyczącego dostępu polskich pracowników do francuskiego rynku pracy. Doświadczenia Wielkiej Brytanii, Szwecji i Irlandii pokazują, że nie ma mowy o "zalewie" polską siłą roboczą. Władze Szwecji są zaskoczone, że od 1 maja br. zaledwie 1600 osób z Polski wystąpiło legalnie o pracę. Mało tego, w większości przypadków są to osoby, które już wcześniej przebywały w Szwecji i chcą w ten sposób zalegalizować swój pobyt w tym kraju.

A jak wygląda pod tym względem sytuacja w Wielkiej Brytanii i Irlandii?

- W Wielkiej Brytanii od 1 maja legalną pracę podjęło ok. 50 tys. osób z Polski. Ale jak wyliczyli Brytyjczycy, osoby te wytworzyły dochód narodowy w wysokości 120 milionów funtów i zapłaciły podatek w wysokości 20 milionów funtów. Z kolei w Irlandii jest w tej chwili zatrudnionych legalnie ok. 19 tysięcy Polaków. Przy czym irlandzki rynek pracy narzeka na brak siły roboczej. Również Francja narzeka na brak siły roboczej w pewnych sektorach gospodarki. Szacuje się, że chodzi o ok. 300 tysięcy miejsc pracy. Nie ma bowiem osób, które chcą podjąć się tego typu zajęć.

Jakie są główne cele grupy roboczej?

- Chodzi o zbadanie ewentualnych zagrożeń oraz możliwości otwarcia francuskiego rynku pracy dla Polaków. Oczekujemy, że grupa robocza potwierdzi najdalej za pół roku to, co nam wydawało się od samego początku oczywiste - że zagrożenia nie istnieją.

Francuzi nadal podkreślają, że obawiają się delokalizacji...

- Można mówić o dwóch typach delokalizacji - z krajów UE poza jej obszar oraz w ramach Unii. Chcielibyśmy, by konsekwentnie stosować zróżnicowanie między tymi typami. Zmiana miejsca funkcjonowania danego przedsiębiorstwa w ramach Unii służy bowiem UE jako całości. Zniesienie ograniczeń w swobodzie przepływu pracowników będzie sprzyjało unikaniu delokalizacji. Dlaczego francuskie przedsiębiorstwa przenoszą się do innych krajów? Ponieważ obciążenia fiskalne i cena siły roboczej są tam niższe. Z tego punktu widzenia otwarcie francuskiego rynku pracy dla pracowników z nowych krajów członkowskich UE będzie sprzyjało utrzymaniu produkcji we Francji. Delokalizacja dotyczy bowiem głównie pracochłonnych branż.

Czy Francuzom nie chodzi o odwlekanie decyzji w sprawie otwarcia swego rynku pracy?

- Trzeba mieć świadomość tego, że sam proces rozszerzenia UE wywołał we Francji sporo emocji. Dlatego musimy rozumieć pewną konieczność zobiektywizowania tego procesu. Analizy, przeprowadzone przez grupę roboczą, powinny wykazać, że nie ma zagrożenia "zalewem" polską siłą roboczą. Ważne, że już pół roku po rozszerzeniu zaczynamy rozmawiać, w jaki sposób można znieść istniejące w tej chwili ograniczenia w swobodnym przepływie pracowników. Sądzę, że sytuacja, w której nad Sekwaną brak rąk do pracy, będzie sprzyjała liberalizacji rynku. Będziemy się starali przekonać do tego naszych partnerów, pokazując pozytywne przykłady trzech krajów, które otworzyły swoje rynki pracy i nie tylko na tym nie straciły, ale wręcz przeciwnie - zyskały.

Czy śladami Francji pójdą wkrótce inne kraje?

- Jestem o tym przekonany, choć jeszcze za wcześnie, by o tym mówić, bo jest to bardzo wrażliwy temat. Prowadzimy w tej sprawie rozmowy.

Dziękuję za rozmowę.


Rozmawiał: Roman Gutkowski

wstecz

 

All content Copyright © 2003-2004 MG Media. All Rights Reserved.
Wydawca: Maria Graczyk, MG Media; Redaktor Naczelny: Roman Gutkowski; Informacje: info@europolityka.pl

Serwis współfinansowany przez UKIE
Serwis hostowany przez firmę NorKon
Webmaster Piotr Gessek