

| Nikomu nie ucierałem nosa | ||
![]() |
Rozmowa Europolityki z prof. Dariuszem Rosatim, deputowanym do Parlamentu Europejskiego.
Jako eurodeputowany ma Pan poczucie satysfakcji, że utarliście nosa Komisji Europejskiej?
- Nie mam żadnej satysfakcji, że ucierałem nosa komukolwiek. Byłem bardzo przejęty tą sytuacją. Uważam, że pan Barroso jest dla Polski dobrym kandydatem na przewodniczącego Komisji Europejskiej. To bardzo zręczny, inteligentny polityk, który wie, co jest ważne dla Europy. Popełnił jednak parę błędów, które zachwiały trochę moją wiarę w jego polityczne zdolności. Mimo to ciągle uważam, że jest to człowiek z przyszłością. Bałem się, w przypadku odrzucenia składu Komisji w głosowaniu Barroso musiałby się podać do dymisji. Wtedy otworzylibyśmy puszkę Pandory. Komisja, a zwłaszcza rządy państw członkowskich, będą teraz w większym stopniu uwzględniać opinie Parlamentu, który udowodnił, że nie jest tylko notariuszem do podpisywania decyzji, podjętych gdzie indziej.
Czy zgadza się Pan z opinią, że Parlament paradoksalnie wzmocnił pozycję Barroso wobec państw członkowskich?
- Parlament dał mu do ręki silny argument - nie może akceptować w Komisji Europejskiej byle kogo. Do tej pory była taka praktyka, że rządy mogły zgłaszać kogokolwiek. Skład Komisji był wyłącznie w ich gestii. Teraz rządy muszą się liczyć z opinią Parlamentu, a zręczny przewodniczący Komisji może rozgrywać tę sytuację. Liczę, że pan Barroso przedstawi nowy skład Komisji na najbliższym posiedzeniu Parlamentu Europejskiego. Po rezygnacji Rocco Buttiglione można spodziewać się tez zmiany dwóch lub trzech innych komisarzy. Nasza pani komisarz, Danuta Hübner, nie budzi kontrowersji.
Rezygnacja Rocco Buttiglione odbierana jest w Polsce jako kolejna porażka katolików po przegranej batalii w kwestii preambuły do Konstytucji Europejskiej.
- Pan Buttiglione jest sympatycznym człowiekiem, sam podzielam jego niektóre poglądy. Ale stawianie go na czele resortu, który ma się zajmować przestrzeganiem Europejskiej Karty Praw Człowieka i walką z dyskryminacją kobiet i mężczyzn, jest niezręczne. Musiałby bowiem ciągle stawać w konflikcie sumienia. Unia Europejska jest instytucją świecką, nie jest ani antykatolicka, jak twierdzi ku memu zdumieniu Jarosław Kaczyński, ani prokatolicka. Europa Zachodnia dokonała dość precyzyjnie rozdziału Kościoła od państwa. Jeśli zaś chodzi o preambułę, to ja również wyrażam żal, że nie udało się tam umieścić wartości chrześcijańskich. Byłoby to bowiem stwierdzenie pewnej historycznej prawdy. Poza tym, Unia, która miałaby konstytucję z taką preambułą, byłaby traktowana w Polsce jako organizacja nam bliższa, co miałoby wpływ na wynik przyszłorocznego referendum.
Dziękuję
za rozmowę. Rozmawiał:
Roman Gutkowski |
|
All content Copyright © 2003-2004 MG Media. All Rights Reserved.
|
|
Serwis współfinansowany przez UKIE
|