 |
Rozmowa z Piotrem Kaszubą, zastępcą dyrektora Departamentu Prawno-Traktatowego
MSZ
Jak powstawał tekst Traktatu ustanawiającego Konstytucję dla Europy?
- Traktat był przygotowywany przez Konwent, następnie przyjęty na Konferencji
Międzyrządowej i ostatecznie przygotowany przez ekspertów Sekretariatu
Rady do podpisania. Tekst podstawowy, w oparciu o który pracował Konwent,
był w języku francuskim. Można więc powiedzieć, że w tym języku jest pierwowzór
konstytucji. Tekst we wszystkich innych językach posiada walor tekstu
autentycznego i oryginalnego, natomiast technicznie są to tłumaczenia.
A zatem pod względem formalno-prawnym nie możemy mówić o błędach w tłumaczeniu,
ale o rozbieżnościach tekstu w języku polskim, który jest tekstem oryginalnym
Konstytucji europejskiej. Dzisiaj więc mamy do czynienia z tekstem Konstytucji
w równoważnych 21 językach, które, jak się okazuje, różnią się między
sobą. Po przygotowaniu tekstu "pierwotnego" Sekretariat Generalny
Rady dostał zadanie przygotowania Konstytucji Europejskiej w pozostałych
językach państw członkowskich i je wykonał.
W oparciu o tłumaczy "na miejscu"?
- W oparciu o różne agendy własne, a także agendy w krajach członkowskich.
Natomiast tłumaczenie było robione na zlecenie Depozytariusza, czyli rządu
włoskiego bądź Sekretariatu Generalnego Rady. Odpowiedzialność ponosi
więc Sekretariat.
Czy to znaczy, że jeżeli chodzi o polskie tłumaczenie, to Sekretariat
Rady korzystał z jakichś agencji tłumaczeń z Warszawy, Krakowa itd.?
- Trudno mi powiedzieć. Z tego, co wiem, to UKIE było w jakiś sposób wciągnięte
w ten proces. Nie wiem, czy dostało zlecenie tłumaczenia, czy tylko opiniowało.
Dyrektor Departamentu Unii Europejskiej MSZ Paweł Świeboda również zgłaszał
swoje propozycje do tekstu w języku polskim. Natomiast wszystkie te uwagi
dotyczyły samego tekstu w języku polskim. O ile wiem, nie wynikały raczej
z porównania tekstu w różnych językach. Wraz z podpisaniem Traktatu Konstytucyjnego
przystąpiliśmy w Departamencie Prawno-Traktatowym do prac związanych z
przygotowaniem tego dokumentu do ratyfikacji i porównaliśmy tekst Traktatu
Konstytucyjnego w 6 językach. W trakcie tych prac pojawiły się różnice
między nimi. Trudno ostatecznie przesądzić, na ile są one istotne.
Zmieniają jednak sens niektórych zapisów. Weźmy chociażby słynny
przykład z bronią...
- Tak. Dlatego rozbieżności muszą zostać usunięte w celu umożliwienia
jasnego zrozumienia sensu i stosowania norm zawartych w Traktacie Konstytucyjnym.
Dlaczego sprawa błędów "wyskoczyła" właśnie teraz? Czy
zostały odkryte dopiero teraz, czy też wcześniej, przed pieczątką?
- Sekretarz Generalny Rady przysłał tekst opatrzony pieczęcią depozytariusza
zgodnie z postanowieniami Traktatu. Wraz z przystąpieniem do prac związanych
z ratyfikacją Traktatu dokonaliśmy porównania tekstu w kilku językach
i wychwyciliśmy rozbieżności. Sekretariat Generalny Rady sam niektóre
błędy już wychwycił. W tekście opublikowanym 16 grudnia 2004 r. w unijnym
dzienniku Urzędowym część błędów już jest skorygowanych.
Jak to jest jednak możliwe, że został podpieczętowany dokument
zawierający błędy?
- W praktyce międzynarodowej zdarzają się takie przypadki, zwłaszcza,
jeżeli dokument liczy 900 stron i jest sporządzany w 21 językach, a do
tego dochodzi duża presja czasowa. Konferencja międzyrządowa miała bowiem
miejsce w czerwcu ub. r., a wtedy nie można było jeszcze mówić o ostatecznym
"dopięciu" tekstu. Wówczas bowiem dopiero rozpoczęły się prace
w Brukseli nad przygotowaniem dokumentu gotowego do podpisania. Do daty
podpisania Traktatu w Rzymie pozostało więc zaledwie kilka miesięcy. Sekretariat
Generalny Rady miał więc dużo pracy. Faktem jest, że sytuacja występowania
błędów w umowach, chociaż oczywiście bardzo niepożądana, miewa miejsce.
Dlatego też art. 79 Konwencji wiedeńskiej o prawie traktatów, będącej
powszechną kodyfikacją prawa traktatów, przewiduje procedurę poprawiania
błędów w podpisanych traktatach. Rzadko, ale zdarza się to również w umowach
dwustronnych. Wówczas pomocny może być tekst umowy w języku państwa trzeciego,
który uznawany jest za rozstrzygający.
Jednak dokument dokumentowi nierówny. Nie możemy porównywać zwykłej
umowy bilateralnej, których setki podpisuje się co roku z kluczowym dla
nas dokumentem, jakim jest Konstytucja UE...
- Dlatego do tego dokumentu przywiązujemy szczególną uwagę. Tekst porównujemy
z wieloma wersjami obcojęzycznymi Konstytucji, aby uzyskać pewność ich
zgodności.
Kto nad tym obecnie pracuje?
- Departament Prawno-Traktatowy MSZ.
Wracając do protokołu błędów, ich wychwycenia w całości i korekty.
Ile czasu to zajmie?
- Prace trwają od kilku miesięcy. Kończymy obecnie weryfikację protokołów
i załączników, które objętościowo zajmują drugie tyle, co sama część konstytucyjna
Traktatu, czyli 400 stron. W przyszłym tygodniu powinniśmy już wysłać
tekst do uzgodnień międzyresortowych z zestawieniem rozbieżności. Otrzymujemy
także sygnały z innych ministerstw na temat zauważonych błędów, np. ministerstwo
rolnictwa podnosi kwestię niewłaściwie przetłumaczonego słowa agricultural
na wiejski zamiast rolniczy. Następnie przekażemy Depozytariuszowi wniosek
o sprostowanie błędów.
Czy błędy w swoich tekstach konstytucji mają też inne kraje i
również one są obecnie na etapie ich korygowania?
- Każdy kraj członkowski zapewne obecnie pracuje nad swoim tekstem, porównuje
go z wersjami w innych językach i być może przedstawi swoje wnioski depozytariuszowi.
Grecja i Łotwa już z nimi wystąpiły.
Depozytariusz powinien dokonać analizy zgłoszonych propozycji i przesłać
je, złączone w tzw. protokół o sprostowaniu błędów - corrigendum - do
wszystkich państw członkowskich, które powinny wyrazić zgodę. Wówczas
depozytariusz poinformuje o sprostowaniu tekstu. Praktyka taka miała już
miejsce w związku z Traktatem Akcesyjnym. Zostały dotychczas sporządzone
dwa corrigenda.
Wiceminister Jakub Wolski wspominał w rozmowie z prasą, że lista
błędów jest już gotowa. Tymczasem Pan mówi, że trwają jeszcze prace nad
ich ostatecznym zinwentaryzowaniem. Kiedy zostanie więc ona udostępniona?
I na ile te błędy wpływają na meritum dokumentu?
- Dokonana została analiza tekstu samej Konstytucji, a obecnie kończone
są prace związane z Protokołami i Załącznikami. Błędy dotyczą także meritum.
Chociażby kwestia braku postanowienia o zwykłej większości przy głosowaniu
ustanawiającym Komitet ds. Ochrony Socjalnej. Jeżeli nie jest wskazana
zwykła większość, to wiadomo, zgodnie z art.23 ust.3, że domniemana jest
większość kwalifikowana. Jest to chyba największy, ewidentny błąd mający
poważne skutki merytoryczne. W innym miejscu dotyczącym spełnienie kryteriów
dla strefy euro w Traktacie mówi się o państwach członkowskich, w odniesieniu
do których "Rada zdecydowała, że nie spełniają warunków", podczas
gdy powinno być: "Rada nie zdecydowała, że spełniają". Derogacja
jest wtedy, gdy brak jest decyzji pozytywnej, a nie gdy jest negatywna.
W art. 256 mówiącym o dostawach energii z powodu nieprecyzyjnego tłumaczenia
nie jest jasne, czy chodzi o dostawy energii "do" danego państwa
, czy "z" danego państwa. W art. 39 redakcja przepisu wypacza
sens normy. Ze względu na to, że kryterium niewskazywania adresata nie
może odnosić się do rozporządzeń europejskich, nie są jasno określone:
sposób wejścia w życie oraz zasady publikacji rozporządzeń. Z redakcji
art. 91 ust 2. wynikałoby, że pracownik ma prawo do ograniczenia okresów
dziennego i tygodniowego odpoczynku.
Czy sprawa korygowania błędów zaszkodzi procesowi ratyfikacji?
- Wydaje się, że nie. Procesy te mogą być prowadzone równolegle. Prostowanie
rozbieżności w podpisanych tekstach nie jest niczym nadzwyczajnym. Te
błędy muszą zostać usunięte, gdyż ze względu na wagę dokumentu, jakim
jest Traktat Konstytucyjny, musi on być czytelny i dopracowany w najmniejszych
szczegółach.
Jednak, jak twierdzi dyr. Świeboda, opóźni się przez to samo referendum
i małe są szanse, aby mogło się odbyć wraz z wyborami prezydenckimi, czego
chce lewica...
-Do parlamentu może zostać przesłany wniosek o wyrażenie zgody na ratyfikację
Traktatu wraz z wykazem błędów, o których sprostowanie wystąpionoby do
depozytariusza. Decyzja należy wyłącznie do Parlamentu, kiedy miałoby
odbyć się referendum.
Rozmawiała ANNA KŁOSSOWSKA
"Monitor Unii Europejskiej"
wstecz
|