Brukselska dżungla lobbistów

Rozmowa Europolityki z LUCYNĄ GUTMAN-GRAUER, dyrektor European Information Service Training Centre w Brukseli

Jak liczna jest brukselska armia lobbystów?

- Szacunki są różne. Jeszcze dziesięć lat temu mówiło się o 10 tysiącach, dziś musi to być już ponad 15 tysięcy osób. Nikt tego dokładnie nie policzył. W Brukseli działa ponad tysiąc przedstawicielstw federacji i związków branżowych, pół tysiąca filii światowych firm i 250 dużych biur adwokackich. Niektóre biura są duże, ale większość z nich zatrudnia dwie lub tylko jedną osobę. I nic w tym dziwnego, skoro utrzymanie nawet tak małego biura w Brukseli kosztuje średnio 100 tysięcy euro rocznie.

Kogo reprezentują lobbyści?

- Swoje firmy, związki zawodowe, regiony, państwa, organizacje rządowe, samorządowe i pozarządowe, od ekologicznych po religijne. Ci ludzie są nie tylko lobbystami, działającymi w otoczeniu Komisji Europejskiej i Parlamentu Europejskiego. Zajmują się także przekazywaniem szybkiej i bezpośredniej informacji o tym, co dzieje się obecnie w Brukseli. Wiem coś o tym, bo z tego licznego grona rekrutują się uczestnicy naszych szkoleń.

Czy spodziewa się Pani szturmu polskich lobbystów po wejściu Polski do UE?

- Szturmu się raczej nie spodziewam. Obecność polskich lobbystów jest jednak coraz bardziej widoczna. W naszym centrum mamy też coraz więcej kontaktów z rodakami. Polska, jak na duży kraj przystało, przyśle zapewne do stolicy Europy spory kontyngent urzędników i lobbystów. Jednak, jak już wcześniej mówiłam, otwieranie i utrzymanie biur w Brukseli dużo kosztuje.

Czego można się nauczyć w Pani centrum?

- Najogólniej rzecz biorąc - poruszania się po "europejskiej dżungli". W Brukseli wszystko się ogniskuje. Trzeba mieć pojęcie o funkcjonowaniu wszystkich unijnych instytucji, nabyć umiejętność komunikowania się i wysławiania oraz tzw. networkingu (organizowania sieci kontaktów). Tego wszystkiego uczymy w naszym centrum.

Czy polscy lobbyści mogą sobie pozwolić na takie szkolenie?

- Nasze kursy są drogie, gdyż jesteśmy małą, prywatną firmą. Sześciodniowy kurs, trwający od dziewiątej rano do siódmej wieczorem, kosztuje 4200 euro. Słuchacze, zapisujący się na kursy z wyprzedzeniem oraz przedstawiciele organizacji pozarządowych otrzymują 20-procentowa zniżkę. Słuchacze z nowych krajów członkowskich UE, w tym z Polski, mogą liczyć na 25-procentowa zniżkę. Kursy dwudniowe kosztują 1200 euro, a jednodniowe - 650 euro. Organizujemy też kursy na zamówienie, których profil różni się w zależności od tematyki.

Czy prelegentami są pracownicy centrum?

- Nie, wszyscy są spoza naszego ośrodka. Mamy szerokie grono prelegentów. Są wśród nich profesorowie, konsultanci, urzędnicy Komisji Europejskiej i Rady Europy, eurodeputowani, prawnicy i przedstawiciele firm.

Rozmawiał: Roman Gutkowski

wstecz

 

All content Copyright © 2003-2004 MG Media. All Rights Reserved.
Wydawca: Maria Graczyk, MG Media; Redaktor Naczelny: Roman Gutkowski; Informacje: info@europolityka.pl

Serwis współfinansowany przez UKIE
Serwis hostowany przez firmę NorKon
Webmaster Piotr Gessek