 |
Rozmowa
Europolityki z premierem MARKIEM BELKĄ
Jak
polski rząd - biorąc pod uwagę wyniki eurowyborów i
sukces partii sceptycznych wobec UE - zamierza wygrać referendum
konstytucyjne?
- Jest jeszcze za wcześnie, by o tym mówić. Nie zdecydowaliśmy
się przecież nawet, czy referendum w tej sprawie w ogóle się odbędzie.
Ale
jeśli do tego dojdzie, decyzja będzie się sprowadzać do głosowania "za"
lub
"przeciw" Unii. Jestem przekonany, że naród znowu zagłosuje
za UE. Każdy
widzi bowiem już teraz korzyści naszego członkostwa - i to mimo wciąż
nagłaśnianej przez media podwyżki cen.
W ostatnich miesiącach było wiele konfliktów pomiędzy Warszawą
a Berlinem,
chociażby w kwestii irackiej, w sprawie konstytucji europejskiej czy
opodatkowania przedsiębiorców. Jakiego partnerstwa oczekuje Polska w Unii
Europejskiej?
- Zdajemy sobie sprawę z tego, że w Unii każdy kraj ma swoje własne interesy
i że trzeba dyskutować i argumentować, by przekonać innych. Z Niemcami
powinna ta wymiana opinii być szczególnie intensywna, ponieważ sąsiadujemy
ze sobą i jesteśmy ważnymi państwami unijnymi. Jesteśmy świadomi
gospodarczej potęgi Niemiec, ale także Polska może UE wiele zaoferować,
np.
w
polityce zagranicznej.
Ma pan na myśli polską politykę wschodnią?
- Nie tylko. Myślę o naszych dobrych kontaktach w Europie Wschodniej,
o
stosunkach transatlantyckich oraz o polityce bliskowschodniej. W przyszłości
powinniśmy mniej mówić o roli Polski w Europie, a więcej o roli Europy
w
świecie. Przede wszystkim powinniśmy naprawić stosunki transatlantyckie
i
dalej je rozwijać. Zwłaszcza w tych kwestiach Polska może - ze względu
na
swoje historyczne doświadczenia - wiele wnieść.
Może pan to rozwinąć?
- Polacy pamiętają o roli, jaką Stany Zjednoczone odegrały w XX wieku.
Amerykanie dwa razy pomagali Europie w uporaniu się z wojną. Rola USA
w
odbudowie Europy Zachodniej i demokracji w Niemczech jest nie do
przecenienia. Poza tym w ubiegłych dziesięcioleciach wielu Polaków
wyemigrowało na drugą stronę Atlantyku. My, Polacy, czujemy się źle, gdy
ktoś próbuje definiować tożsamość europejską poprzez antyamerykanizm.
Większość polskiego społeczeństwa jest przeciwna stacjonowaniu polskich
żołnierzy w Iraku, ale to nie ma nic wspólnego z wrogim nastawieniem wobec
Amerykanów. Ludzie boją się po prostu o swoich chłopców.
Jaką rolę będzie Polska odgrywała w Unii za dziesięć lat?
- Sojusze będą się zmieniać od przypadku do przypadku, dlatego to pytanie
jest nie na miejscu. Oczywiście, że nowi członkowie mają wspólne interesy
w
takich sprawach, jak budżet czy rozwój infrastruktury. Jedno jest jednak
jasne: Polska nie może się przeciwstawiać osi Berlin-Paryż; to nic nie
da.
To zupełnie nowy ton. Skąd ta zmiana?
- Mamy wiele wspólnych interesów - również Polska jest zainteresowana
pogłębianiem integracji europejskiej. Ten proces jest dla Polski bardziej
szansą niż zagrożeniem. Już pierwsze miesiące naszego członkostwa w UE
pokazały, że nie mamy powodów do obaw - to raczej nasi partnerzy powinni
się
obawiać, że polskie firmy staną się bardzo konkurencyjne i zdobędą część
rynku.
Rozmawiał: Paul Flueckiger
Autor
jest korespondentem "Neue Zuercher Zeitung am Sonntag" i "Financial
Times Deutschland" w Polsce.
wstecz
|