

| Turecki szczyt UE | ||
![]() |
Główną
decyzją dwudniowego szczytu Unii Europejskiej w Brukseli, 16 i 17 grudnia,
było wyznaczenie daty rozpoczęcia negocjacji członkowskich z Turcją na
3 października 2005 roku. Premier Marek Belka i minister Włodzimierz Cimoszewicz
byli też zadowoleni z zapowiedzi intensywniejszej współpracy z Ukrainą
i uzgodnień w sprawie unijnego budżetu na lata 2007-2013. Czy
w naszym stanowisku, popierającym europejskie apsiracje Turcji, bierzemy
pod uwagę koszty, związane z jej wejściem do Unii? - zapytała Europolityka
premiera Marka Belkę podczas konferencji prasowej tuż przed odlotem do
Warszawy. -
Negocjacje w sprawie członkostwa Turcji w UE mogą potrwać kilkanaście
lat. My sobie jeszcze chyba nie potrafimy wyobrazić, gdzie będzie Polska
za kilkanaście lat w sensie gospodarczym i cywilizacyjnym. Tak, jak trudno
nam było sobie wyobrazić w 1989 roku, gdzie będziemy w roku 2005. Uważaliśmy,
że Polska jest krajem, który nie powinien mnożyć problemów i wątpliwości.
Z różnych względów, także moralnych. Jesteśmy krajem, który stał się członkiem
unii Europejskiej w ostatniej fali rozszerzenia, tej sprzed kilku miesięcy.
Charakterystyczne, że podczas tej dwudniowej dyskusji Polska nie zabrała
głosu, choć popieraliśmy Turcję. Uważaliśmy, że nie zawsze musimy być
na pierwszej linii frontu - odpowiedział nam premier Belka. Szansa
i wyzwania Jego
zdaniem, członkostwo Turcji w Unii Europejskiej jest z jednej strony olbrzymią
szansą, a z drugiej powoduje powstanie wielkich wyzwań. Szansą jest wielki
rynek turecki i dynamicznie rozwijający się polski eksport do Turcji,
który wzrósł w tym roku o 138 proc. Wśród wyzwań premier wymienił koszty
poszerzenia Unii o Turcję oraz problem "wewnętrznej organizacji UE".
- Trudno sobie wyobrazić, że przy członkostwie Turcji proces podejmowania
decyzji w Unii będzie taki sam jak dzisiaj - podkreślił M. Belka. Uchylił
się jednak od odpowiedzi na pytanie, czy przewiduje zmiany w przyjętej
w październiku w Rzymie konstytucji UE. Negocjacje
z Turcją rozpoczną się 3 października 2005 roku. Będzie to jednak proces
otwarty, bez gwarancji pozytywnego zakończenia. Jeśli Turcja w jakimkolwiek
momencie rozmów zacznie łamać prawa człowieka lub swobody obywatelskie,
to Wspólnota większością głosów może przerwać negocjacje. Ankarze kazano
zaakceptować niezwykle twarde kryteria. Wśród nich możliwość stałego zakazu
do podejmowania przez Turków pracy w Europie Zachodniej oraz ograniczenia
subwencji rolnych i funduszy strukturalnych. W dodatku jeszcze przed rozpoczęciem
negocjacji Turcja musi rozszerzyć unię celną na dziesięć nowych państw,
w tym Cypr. Czyli, de facto, uznać Nikozję. Przywódcy
państw UE uzgodnili, że układy członkowskie z Bułgarią i Rumunią zostaną
podpisane w kwietniu przyszłego roku. Postanowili też przyspieszyć o miesiąc
rozmowy akcesyjne z Chorwacją, jeśli Zagrzeb będzie współpracować z ONZ-owskim
trybunałem ds. zbrodni wojennych w dawnej Jugosławii. Rozmowy rozpocząć
się mają 17 marca. Ukraińska
deklaracja Premier
Belka wyraził zadowolenie z treści przyjętej przez przywódców UE deklaracji
w sprawie Ukrainy, mimo że nie obiecuje ona temu krajowi perspektywy członkostwa.
"Nigdy nie zdarzyło się jeszcze, żeby miesiąc po jakimkolwiek zainteresowaniu
się UE danym krajem Rada Europejska występowała ze specjalną deklaracją
dla tego kraju. Myślę, że Ukraina w ciągu błyskawicznego okresu czasu
znalazła się w centrum zainteresowań w polityce zagranicznej UE"
- powiedział premier. Deklaracja
podkreśla m. in., że UE pragnie wzmocnić szczególne związki z Ukrainą
poprzez pełne wykorzystanie nowych szans, oferowanych przez Europejską
Politykę Sąsiedztwa. "Ja wiem, że wielu z nas chciałoby, abyśmy powiedzieli
jeszcze więcej, ale przypominam, że Unia Europejska zajmuje to stanowisko
przed zakończeniem procedury wyborczej na Ukrainie. Powtórzone wybory
odbędą się 26 grudnia" - powiedział towarzyszący premierowi minister
Włodzimierz Cimoszewicz. Dodał, że będzie czas na "następne kroki".
"Nam
nie chodzi o fajerwerki propagandowe. Nam chodzi o to, aby zbliżyć Ukrainę
do UE. Przychodzi nam to coraz łatwiej. Nie pytajcie jednak o członkostwo;
my jesteśmy za, ale takie rzeczy podejmuje się w UE jednomyślnie"
- dodał premier Belka. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że przeciwna
ukraińskiej deklaracji była Belgia. Sporny
budżet W
deklaracji końcowej szczytu znalazła się część dotycząca planowanego budżetu
Unii na lata 2007-2013. Polsce udało się doprowadzić do umieszczenia w
niej pozytywnych dla nas zapisów. Zostały one uzgodnione wcześniej w czasie
oficjalnych i kuluarowych rozmów z udziałem premierów Polski i Hiszpanii.
"Nowa
perspektywa finansowa, która ma zostać uzgodniona w negocjacjach, powinna
zapewnić odpowiednie środki finansowe, niezbędne do sprostania przyszłym
wyzwaniom, w tym wynikającym z różnic w poziomie rozwoju w poszerzonej
Unii" - brzmi wynegocjowany przez Polskę fragment. Zdaniem ministra
Cimoszewicza, w tym stwierdzeniu chodzi o to, żeby UE dążyła do zmniejszenia
różnic poziomów rozwoju między jej nowymi a starymi członkami. Polska
delegacja zagroziła, że jeżeli Unia nie przyjmie zmienionych przez nas
zapisów, to w ogóle trzeba będzie wykreślić paragrafy dotyczące budżetu.
- Dyskusja była dynamiczna z elementami dramatyzmu. Ostatecznie stanęło
na naszym - stwierdził polski szef dyplomacji. Szefowie
państw Unii poparli formalnie propozycję Komisji Europejskiej, aby ustalić
górną granicę środków własnych na poziomie 1,24 proc. unijnego dochodu
narodowego brutto. Najbogatsza szóstka państw z Francją, Niemcami, Włochami,
Szwecją i Wielką Brytanią chciała go ograniczyć do zaledwie 1 proc. Zdaniem
przewodniczącego Parlamentu Europejskiego, Hiszpana Josepa Borrella, oznaczałoby
to obcięcie 210 mld euro z ponad biliona proponowanego przez Komisję.
- To mogłoby uniemożliwić realizację nowych zadań Unii, w tym rozszerzenia
o nowe kraje - ostrzegł Borrell w Brukseli. Przywódcy
UE zgodzili się, że "zasada solidarności zasługuje na to, aby ją
wymieniać jako pierwszą z zasad, którym te przyszłe rozwiązania powinny
być podporządkowane". W dokumencie opublikowanym po szczycie zasadę
solidarności wymieniono po zasadzie subsydiarności i proporcjonalności.
Premier Belka uzgodnił z premierem Hiszpanii Jose Luisem Rodriguezem Zapatero,
iż 9 lutego w Warszawie odbędą się konsultacje polsko-hiszpańskie, m.in.
w sprawie perspektywy budżetowej. Celem Polski jest zawarcie kompromisu
w sprawie budżetu w pierwszej połowie 2005 r., za prezydencji Luksemburga
w UE, o czym premier Belka rozmawiał w Brukseli z premierem tego kraju,
Jeanem-Claudem Junckerem. |
|
All content Copyright © 2003-2004 MG Media. All Rights Reserved.
|
|
Serwis współfinansowany przez UKIE
|