 |
"Stoję
dzisiaj przed wami i proszę o udzielenie poparcia dla tej nowej ekipy
komisarzy" powiedział 26 pażdziernika, w przeddzień głosowania w
Parlamencie Europejskim, przewodniczący-elekt Komisji Europejskiej, José
Manuel BARROSO.
Odniósł się do zgłaszanych przez deputowanych obaw o możliwość wystąpienia
konfliktu interesów, jeżeli funkcje komisarza będą pełnić niektórzy z
desygnowanych kandydatów. Oświadczył, że "kandydaci na komisarzy
są zobowiązani przestrzegać bardzo surowych norm moralnych i etycznych".
Jednak jeśli jeden z kandydatów lub już mianowany komisarz straci zaufanie
przyszłego Przewodniczącego Komisji lub "nie stanie na wysokości
zadania" José Manuel Barroso nie zawaha się, aby zażądać jego natychmiastowej
dymisji.
Na temat najbardziej kontrowersyjnego kandydata, Włocha Rocco BUTTIGLIONE,
Komisarza do spraw Sprawiedliwości, Spraw Wewnętrznych i Równouprawnienia,
Barroso wypowiadał się pochlebnie. Próbował go bronić przypominając, że
jedynie parlamentarna komisja Wolności Obywatelskich, Sprawiedliwości
i Spraw Wewnętrznych wydała mu złą ocenę. Z kolei Komisja Prawna "wydała
mu pozytywną ocenę" (choć część jej członków miała jednak wątpliwości).
Barroso powiedział, że Buttiglione na piśmie odpowiedział mu na główne
zarzuty stawiane mu przez niektórych posłów i podkreślił swoje przywiązanie
do zasad niedyskryminacji.
Barroso nazwał cała sprawę "przykrym incydentem", który "jest
punktem wyjścia do wzmocnienia polityki Komisji Europejskiej na rzecz
walki ze wszystkimi formami dyskryminacji". Zapowiedział stworzenie
roboczej grupy komisarzy, która będzie się zajmowała prawami fundamentalnymi,
walką z dyskryminacją i równouprawnieniem. Barroso zapowiedział też stworzenie
nowej legislacji unijnej opartej na artykule 13 traktatu. To rozporządzenie
ramowe będzie miało na celu walkę z dyskryminacją i takimi zjawiskami
jak ksenofobia, rasizm, antysemityzm.
Prosząc o poparcie dla swojej Komisji, Barroso zaapelował o "poczucie
odpowiedzialności" i podkreślił, że wobec pilnych zadań, w tym realizacji
strategii lizbońskiej, "nie ma czasu do stracenia".
W serii wystąpień przedstawicieli grup politycznych jako pierwszy głos
zabrał Hans-Gert POETTERING (PPE/DE, DE). Jego grupa,
największa w Parlamencie, udzieli poparcia Komisji w składzie zaproponowanym
przez Barroso. "Za dwa dni podpiszemy Konstytucję dla Europy - przypomniał
Poettering. Jego zdaniem, brak poparcia dla ekipy Barroso oznaczałby brak
"poparcia dla pluralizmu".
Martin SCHULZ (PSE, DE) zapowiedział, że socjaliści nie
udzielą mandatu zaufania kolegium komisarzy. "Poczynił Pan dziś kilka
obserwacji, które nie są jednak objawieniem - powiedział odnosząc się
do wystąpienia Barroso - ale pominął Pan wszystkie kwestie, które PSE
podnosi od pewnego czasu". Przypomniał, że jedna z komisji parlamentarnych
odrzuciła jednego kandydata, a cztery inne przedstawiły poważne zastrzeżenia
wobec desygnowanych komisarzy, których przesłuchiwał. Mimo to "nie
zmienił Pan ani o jotę składu Komisji".
Graham R. WATSON (ADLE, UK), przemawiając w imieniu liberałów
i demokratów, uznał, że swoboda manewru José Barroso jako osoby formującej
skład Komisji jest ograniczona: "rządy dały Panu słabszą Komisję
niż ta, na którą Pan zasługuje" powiedział. "Cieszę się z
pańskich dzisiejszych propozycji, ale zbyt późno się one pojawiają i nie
wnoszą nic nowego w sprawie Buttiglione" - ocenił G. Watson. Cytując
list Rocco Buttiglioniego do José Barroso skonkludował: "Nie odstąpimy
od naszych zasad w imię politycznych rachub".
Daniel COHN-BENDIT (Zieloni/ALE, DE), powiedział: "Na
każdą wątpliwość, ta sama odpowiedź: Barroso. Ale my nie poszukujemy europejskiej
supergwiazdy, tylko sprawnie funkcjonującej Komisji - skwitował Cohn-Bendit.
Następnie zarzucił J. Barroso jego "tournée po stolicach europejskich"
żeby rządy wywarły presję na deputowanych. "Czy Schröder uczestniczył
w przesłuchaniach? Czy Blair w nich uczestniczył?" - pytał lider
Zielonych przy akompaniamencie oklasków na sali. Mówiąc o Buttiglione,
przyznał, że każdy ma prawo być przeciwnikiem rozwodów, prawa do aborcji,
usunięciu z Karty praw podstawowych prawa do niedyskryminacji z powodu
orientacji seksualnej i każdy ma prawo bronić swych poglądów, ale jednocześnie,
zdaniem grupy Zielonych, taka osoba "nie nadaje się do obrony zasad
tolerancji i niedyskryminacji w UE".
Francis WURTZ (GUE/NGL, FR) wystąpił w imieniu Zjednoczonej
Lewicy Europejskiej. Przypomniał zarzuty zgłaszane przez komisje parlamentarne
wobec szeregu komisarzy. Wszystkich negatywnie ocenionych kandydatów "przyćmił
jednak swoim komunikacyjnym blaskiem" Rocco Buttiglione, który zdaniem
F. Wurtza głosi "poglądy niegodne i z innej epoki", które wystarczyłyby,
by odmówić krajowi kandydującemu przystąpienia do UE i które, tym bardziej,
wystarczają, by odmówić głoszącej je osobie zasiadania w Komisji.
Nigel Paul FARAGE (IND/DEM, UK) zapowiedział, że grupa
Niepodległość i Demokracja zagłosuje przeciw Komisji Barroso z innych
przyczyn niż pozostałe grupy, bo popiera Buttiglione, ale nie popiera
Komisji jako takiej, będącej "ciałem antydemokratycznym". Komisję
w składzie zaproponowanym przez Barroso poprze Unia na rzecz Europy Narodów.
Opinie poszczególnych posłów zabierających głos w debacie pokrywały się
zasadniczo ze stanowiskami grup politycznych. Więcej było krytyki niż
pochwał pod adresem Komisji Barroso. Podkreślano wielokrotnie, że nie
uszanował on stanowiska Parlamentu.
W debacie wzięło udział kilku posłów z Polski. W opinii
Macieja GIERTYCHA (IND/DEM, PL) "Parlament usłyszał
parę słów prawdy, kandydat na komisarza Buttiglione przypomniał nam wszystkim,
co to jest małżeństwo, co to jest rodzina, jaką rolę społeczną te doświadczone
przez czas i doświadczenie pokoleń instytucje pełnią". Jednak, choć
"wyższość moralna jest po stronie profesora Buttiglione", polska
delegacja w grupie IND/DEM głosować będzie przeciw Komisji Barroso, ponieważ
"poparcie dla jednego komisarza nie może przesłonić naszej opozycji
wobec pozostałych dwudziestu czterech". Jednym z powodów negatywnej
oceny kandydatów jest tryb ich wyłaniania przez rządy państw członkowskich.
Wskazują one na ludzi, "którzy nie mają żadnych szans na uzyskanie
poparcia przez wyborców we własnym kraju /.../. Na pewno w taki sposób
została zgłoszona kandydatka z Polski pani Danuta Huebner. Oceniamy ją
negatywnie". Kolejny powód, to "stosunek poprzedniej Komisji
do Polski i niesprawiedliwe warunki, na jakich dopuszczono nas do Unii,
jakże odmienne od tych co dostała Niemiecka Republika Demokratyczna, gdy
wchodziła do Unii."
Genowefa GRABOWSKA (PSE, PL) zwróciła uwagę na kolejne
rozszerzenie UE jako na jedno z zadań przyszłej Komisji. "W tym procesie
należy ocenić, czy państwo kandydat respektuje prawa człowieka, czy jest
przejrzyste, czy jest wolne od korupcji - powiedziała posłanka. - Ja mam
poważne wątpliwości, czy Pana Komisja będzie w stanie to dobrze robić
i dlatego pytam, czy ocenę przestrzegania praw człowieka w Rumunii i Bułgarii,
a może i w Turcji, można powierzyć komisarzowi, który jasno wykazał, że
nie rozumie lub nie chce rozumieć, czym jest europejski system praw człowieka,
z którego tak dumni jesteśmy." Mówczyni wyraziła wątpliwość, czy
sposób, w jaki J. Barroso tworzy skład Komisji, to "lekcja europejskiej
demokracji, lekcja, którą z uwagą obserwują obywatele całej Unii Europejskiej
/.../ na dwa dni przed podpisaniem Konstytucji Europejskiej ". "Panie
Barroso, proszę nie walczyć z PE, proszę go wysłuchać" - wezwała.
Jacek SARYUSZ-WOLSKI (PPE/DE, PL) przemawiając w imieniu
delegacji polskiej we frakcji PPE-DE wyraził "uznanie dla sposobu,
w jaki [J. Barroso] pełni swoją misję". Saryusz-Wolski uważa, że
J. Barroso stanowi dla Komisji gwarancję "silnego przywództwa, którego
potrzebujemy". W jego opinii, przyszła Komisja powinna "wywrzeć
specjalny nacisk na trzy kwestie: dokończenie rozszerzenia, podtrzymanie
zasady solidarności, spójności oraz rozwinięcie wymiaru wschodniego Unii".
Odnośnie trzeciego priorytetu poseł zaapelował o realizację "polityki
szczodrej, ale nie permisywnej, polityki wymagającej i skutecznej".
Zwracając uwagę na rosnące kompetencje UE i coraz większe potrzeby oświadczył,
że "nie można mieć więcej Europy za mniej pieniędzy". Konieczne
jest, m. in., zagwarantowanie odpowiednich środków na rozszerzenie, by
"nie pozbawiać uboższych krajów Unii szansy na nadrobienie dystansu
w rozwoju jaka była dana innym krajom". Dlatego też celem nowej ekipy
"powinno być realizowanie propozycji Komisji Prodiego o budżecie
w wysokości 1,24 PKB". Polska delegacja w PPE-DE poprze "Komisję
wraz z Buttiglione".
Zdaniem Michała KAMIŃSKIEGO (UEN, PL) "debata, którą
skrajna lewica rozpętała w tej Sali, jest debatą, której Europa nie potrzebuje".
Wyraził obawę, że debata ta, "rozpętana bezwstydnie", mogłaby
doprowadzić do obalenia Komisji, co byłoby "niezwykle groźnym precedensem".
Odrzucenie Komisji Barroso z powodu deklaracji Rocco Buttiglione stanowiłoby,
zdaniem posła Kamińskiego, "Berufsverbot [zakaz zatrudnienia] dla
katolików".
W opinii Ryszarda CZARNECKIEGO (NI, PL) od chwili, gdy
Parlament udzielił w lipcu poparcia kandydaturze J. Barroso, nie zmieniło
się nic: "Jest ten sam Barroso, jest ten sam Parlament". Jego
zdaniem, mimo kontrowersji, które budzą niektórzy kandydaci, nie ma powodu,
by odmawiać Przewodniczącemu-Elektowi udzielonego wcześniej zaufania,
bo on "nie wybiera sam sobie komisarzy. To rola rządów krajów członkowskich".
Przyznał jednak, że "dziś nie rządy niestety, ale sam Barroso będzie
musiał zjeść tę żabę, choć żaby w kraju, w którym jesteśmy, stanowią przysmak".
Jego zdaniem "należy odnowić czek zaufania panu Barroso, należy też
bacznie przyglądać się, co robi Pan z tym czekiem".
Na zakończenie ponownie głos zabrał J. Barroso. Starając się przekonać
ponownie deputowanych do udzielenia mu poparcia odwołał się do trzech
argumentów. Po pierwsze, powtórzył swoją opinię, że nie mógł podporządkować
się spójnej opinii Parlamentu, bo postawy deputowanych i grup politycznych
były zróżnicowane. Przypomniał, że odnośnie Buttiglione dwie komisje zajęły
dwa różne stanowiska. Po drugie, zaapelował do "proeuropejskich deputowanych",
by ci "nie głosowali razem z tymi ekstremistami, którzy niczego nie
chcą zrobić dla Europy, którzy przeciwni są integracji europejskiej".
Byłoby dziwne, w jego opinii, gdyby "przekonani Europejczycy"
głosowali tak, jak "populiści, którzy dążą do obniżenia wiarygodności
instytucji europejskich". Po trzecie, kończąc wystąpienie, zwrócił
się do deputowanych o "tolerancję i kompromis".
Dział Prasowy
Parlament Europejski
wstecz
|