Pierwsze skrzypce

Wtorkowe głosowanie w Parlamencie Europejskim kolejny raz pokazało, że pierwsze skrzypce w tej coraz ważniejszej unijnej instytucji grają dwie największe frakcje - chadecy i socjaliści. Podzielili się oni mandatem przewodniczącego, oddając go na pierwsze 2,5 roku hiszpańskiemu socjaliście Borrellowi, a na drugie - niemieckiemu chadekowi Poetteringowi.

Profesor Geremek, popierany przez trzecią w kolejności frakcję liberałów, stał na straconej pozycji. Dlatego fakt, ze oddało na niego głos ponad dwustu deputowanych, należy uznać za sukces i wyraz uznania dla jego osobistego dorobku.

Duża była w tym także zasługa naszych deputowanych, którzy złamali dyscyplinę, głosując na polskiego kandydata. Nie powinni jednak obawiać się etykietki nielojalnych członków swoich politycznych "rodzin". Unia Europejska to gra interesów, narodowych nie wyłączając. Przypomniał o tym ostatnio Guenter Verheugen, forsując korzystną dla Niemiec, a uderzającą w nas podatkową transakcję wiązaną, zablokowaną w ostatniej chwili przez polską panią komisarz.

Rosnący w siłę Parlament będzie miał coraz istotniejszy wpływ na to, co dzieje się nie tylko w Brukseli, ale i w Warszawie. Dlatego dobrze się stało, że wśród czternastu wiceprzewodniczących znalazło się miejsce dla dwóch Polaków.

Na czele Komisji i Parlamentu stoją dziś przedstawiciele Portugalii i Hiszpanii, które przystąpiły do Wspólnoty osiemnaście lat temu. Nam na granie pierwszych skrzypiec w unijnych instytucjach przyjdzie jeszcze trochę poczekać. Oby nie równie długo...

Roman Gutkowski

wstecz

 

All content Copyright © 2003-2004 MG Media. All Rights Reserved.
Wydawca: Maria Graczyk, MG Media; Redaktor Naczelny: Roman Gutkowski; Informacje: info@europolityka.pl

Serwis współfinansowany przez UKIE
Serwis hostowany przez firmę NorKon
Webmaster Piotr Gessek