

| Europa nie może pozostać obojętna | ||
Europa szturmowana jest przez rzesze nielegalnych imigrantów z biednego Południa. Od początku roku tylko na Wyspy Kanaryjskie przybyło ich ponad 26 tysięcy. Uciekają przed nędzą, przemocą i bezrobociem. 3 tysiące nie dotarło do upragnionego celu, znajdując śmierć w wodach Atlantyku. Ile osób musi jeszcze zginąć, aby Unia Europejska zdała sobie sprawę z tego, że jest to problem dotyczący nas wszystkich?
To ostatnie, dramatyczne pytanie, zadaje szef regionalnego rządu Wysp Kanaryjskich, Adán Martín Menis. Podczas niedawnej debaty na ten temat w Parlamencie Europejskim w Brukseli powiedział on, że obecna fala nielegalnej imigracji "to jeden z największych kryzysów humanitarnych ostatnich dziesięcioleci". "Co dziesiąty nielegalny imigrant nie dociera do naszych brzegów, ginąc w Atlantyku. Europa nie może pozostać na to obojętna" - podkreślił.
Pod koniec września br. Parlament Europejski przyjął rezolucję w sprawie wspólnej polityki imigracyjnej UE, w której proponuje utworzenie funduszu kryzysowego dla finansowania profesjonalnej, praktycznej pomocy w przyjmowaniu migrantów i rozwiązywaniu kryzysów humanitarnych. Parlament chce, aby państwa członkowskie stosowały się ściśle do postanowień dyrektywy w sprawie minimalnych norm dotyczących przyznania i cofnięcia statusu uchodźcy, zapewniały imigrantom dostęp do procedur azylowych oraz sprawnie i skutecznie rozpatrywały wnioski o przyznanie azylu. Parlament dostrzega też potrzebę przyjęcia "sprawiedliwej dyrektywy UE w sprawie powrotu imigrantów".
W czasie niedawnego seminarium, zorganizowanego w Parlamencie Europejskim dla ponad 50 dziennikarzy z krajów członkowskich UE Hiszpan Augustin Diaz de Mera [Grupa Europejskiej Partii Ludowej (Chrześcijańscy Demokraci) i Europejskich Demokratów] podkreślił, że Europa ma ograniczoną zdolność przyjmowania przybyszów z innych kontynentów. "Sytuacja humanitarna na Wyspach Kanaryjskich jest katastrofalna. Dlatego potrzebna jest wspólna polityka imigracyjna " - apelował.
Jego rodak, Antonio Masip Hidalgo (Grupa Socjalistyczna) podkreślił, że przyjęcie dyrektywy w sprawie powrotu imigrantów jest bardzo ważne dla krajów południowej Europy, zmagających się z ich napływem. "Czy okaże się ona na tyle skuteczna, by odstraszyć kandydatów do nielegalnej imigracji?" - to pytanie pozostało bez odpowiedzi.
Zdaniem Niemca Manfreda Webera [Grupa Europejskiej Partii Ludowej (Chrześcijańscy Demokraci) i Europejskich Demokratów], dyrektywa ta pozwoli nielegalnym imigrantom wyjść z sytuacji, w której pozbawieni są wszelkich praw. Ich pobyt zostanie zalegalizowany, albo powrócą oni do krajów, z których przybyli do Europy. Preferowany ma być powrót dobrowolny, co wiązać się będzie z pomocą finansową. Na terenie UE przebywa obecnie 12-15 nielegalnych imigrantów. Według projektu dyrektywy, osoby, które nielegalnie przybyły na teren UE, nie będą mogły tam powrócić przed upływem pięciu lat. Zdaniem Webera, nie powinno dochodzić do zbiorowych wydaleń.
Z kolei zdaniem francuskiej deputowanej Adeline Hazan (Grupa Socjalistyczna), powinna być zachowana równowaga między kontrolą nielegalnej imigracji a prawami człowieka. Jej zdaniem, projekt dyrektywy kładzie zbyt duży nacisk na tę pierwszą część. Powrót imigrantów do krajów, z których przybyli, powinien być dobrowolny, a nie wymuszony. Obowiązywać powinien też zakaz wydalania nieletnich.
Według Holenderki Jeanine Hennis-Plasschaert (Grupa Porozumienia Liberałów i Demokratów na rzecz Europy), imigranci nie opuszczają swoich krajów dla czystej przyjemności ujrzenia na własne oczy Wysp Kanaryjskich. Przygotowywana dyrektywa nie będzie panaceum na problem imigracji. Holenderska deputowana odwiedziła ośrodki dla imigrantów na Wyspach Kanaryjskich, Malcie i Lampeduzie. "Wszędzie tam panuje dramatyczna sytuacja" - podkreśliła.
Tymczasem Brytyjka Jean Denise Lambert (Grupa Zielonych/Wolne Przymierze Europejskie) przypomniała, że nielegalna imigracja dotyczy wielu osób i różnych sytuacji.
W Parlamencie Europejskim dominuje opinia, że sytuacja dojrzała do opracowania wspólnej polityki imigracyjnej i wprowadzenia w tej dziedzinie "klauzuli pomostowej" (możliwości przyjmowania decyzji większością kwalifikowaną). W przeciwnym wypadku Europa nadal skazana będzie na chwiejną politykę "krok w przód, krok wstecz".
Roman Gutkowski
7.10.2006.
|
||
All content Copyright © 2003-2004 MG Media. All Rights Reserved.
|
|
Serwis współfinansowany przez UKIE
|