Korzystny bilans

Pierwszy rok członkostwa Polski w Unii Europejskiej okazał się sukcesem - powiedział w środę premier Marek Belka na konferencji siedzibie BUW w Warszawie, podczas której zaprezentowano wyniki raportu "Polska w Unii Europejskiej - doświadczenia pierwszego roku członkostwa", przygotowanego na zlecenie UKIE.

"Jestem przekonany, że członkostwo w UE prowadzi do trwałej tendencji wzrostu gospodarczego" - podkreślił szef rządu. Według niego, mają na to wpływ m.in. fundusze unijne. Zaznaczył, że powinna temu towarzyszyć dyscyplina budżetowa, gdyż w przeciwnym razie stracimy szanse na szybkie wejście do strefy euro.

Premier powiedział, że w najbliższym czasie należy się skupić na optymalnym wykorzystaniu przysługujących Polsce funduszy unijnych oraz na tym, "jakie są najważniejsze problemy, o które musimy zabiegać na forum UE".

"Pierwszy rok zamyka się bilansem zdecydowanie korzystnym" - powiedział Belka. "Zyskaliśmy nowe impulsy rozwojowe, które dotyczą w różnym stopniu różnych dziedzin gospodarki. Nie przychodzi mi na myśl żadna dziedzina, która straciła na wejściu do UE" - dodał.
Podkreślił, że rolnictwo otrzymało w tym czasie 7,5 mld zł funduszy UE, co nie tylko polepszyło nastroje na wsi, ale też stan branży rolnej.

Dodał, że 2004 r. był też najlepszym od czterech lat rokiem pod względem inwestycji zagranicznych, które wzrosły o 23 proc. w porównaniu z poprzednim rokiem. O 35 proc. wzrosła liczba odwiedzających Polskę turystów zagranicznych, co jest wynikiem wzrostu zaufania zagranicznych inwestorów oraz otwarcia granic.

Nie sprawdziły się obawy o wzrost inflacji. Inflacja liczona rok do roku wzrosła w sposób skokowy do 2,2 proc. w kwietniu ub. roku, a następnie do 4,4-4,6 proc. w kolejnych miesiącach 2004 r. W marcu 2005 r. spadała do 3,4 proc.

Premier podkreślił, że wejście do UE zwiększyło dynamikę eksportu już w okresie przedakcesyjnym. Belka wystawił też dobrą ocenę administracji publicznej, jednak podkreślił, że "trzeba będzie się sprężyć" w 2006 r. ze względu na napływ większych środków.

Minister ds. europejskich Jarosław Pietras podkreślił, że wejście do UE nie było szokiem akcesyjnym dla polskiego społeczeństwa, ani dla rodzimych firm. Jego zdaniem, Polska bardzo dobrze poradziła sobie na jednolitym rynku UE. "Nie było żadnego szoku poakcesyjnego, gwałtownych zmian w konkretnych dziedzinach polskiej gospodarki" - dodał.

Minister Pietras podkreślił, że nie sprawdziły się obawy niektórych polityków, iż Polska stanie się płatnikiem netto do UE. Z raportu wynika, że na koniec 2004 r. transfery z UE na rzecz Polski wyniosły w pierwszym roku członkostwa 2,8 mld euro, podczas gdy nasza składka wyniosła 1,3 mld euro. W 2005 r. można się spodziewać dwukrotnie wyższego napływu środków UE.

Odpowiadając na pytanie Europolityki min. Pietras zaprzeczył, jakoby na wejściu do UE więcej zyskali obywatele innych nowych państw członkowskich. - Sytuacja w tych państwach jest bardzo zróżnicowana. Raport Wiedeńskiego Instytutu Gospodarki Międzynarodowej pokazuje np., że Estonia i Łotwa miały większy wzrost gospodarczy. Nie znaczy to jednak, że było to bezpośrednim efektem członkostwa w UE. Z kolei skala transferów finansowych netto z unijnego budżetu jest w naszym przypadku jedna z najwyższych wśród nowych państw członkowskich.

Autorzy raportu podkreślają, że przystąpienie Polski do UE przyniosło umocnienie pozycji międzynarodowej kraju. To między innymi dzięki staraniom Polski Unia poparła demokratyczne przemiany na Ukrainie oraz szerzej otworzyła się na to państwo.

Sukcesem zakończyły się wielomiesięczne starania o ulokowanie w Polsce Europejskiej Agencji Zarządzania Współpracą Operacyjną na Zewnętrznych Granicach Państw Członkowskich UE, która rozpocznie działalność 1 maja br.

(RG) 27 kwietnia 2005

wstecz

 

All content Copyright © 2003-2004 MG Media. All Rights Reserved.
Wydawca: Maria Graczyk, MG Media; Redaktor Naczelny: Roman Gutkowski; Informacje: info@europolityka.pl

Serwis współfinansowany przez UKIE
Serwis hostowany przez firmę NorKon
Webmaster Piotr Gessek