

| "Wzorowy uczeń" Brukseli | |
"Europa
z nami, my z Europą" - taka dewiza przyświeca Portugalczykom. Ojczyzna
nowego szefa Komisji Europejskiej, José Barroso bywa nazywana w Brukseli
"wzorowym uczniem" i stawiana - obok Hiszpanii i Irlandii -
za przykład, jak wiele może dać przynależność do unijnego klubu. Lizbona
zbiera laury szczególnie na tle Aten. W
ciągu kilkunastu lat podwoiła się liczba samochodów i zbudowano ponad
1700 km autostrad. Pierwsza autostrada łącząca Portugalię z Hiszpanią,
czyli resztą Europy, została otwarta dopiero 21 maja 1998 roku! W 1986
r., w momencie wstępowania kraju do EWG na stu mieszkańców tylko 33 miało
telefony, w 1994 r. już 77 proc., woda bieżąca była w 82 domach na 100,
dzisiaj praktycznie we wszystkich. Najlepszym
przykładem tego, co dało Portugalii członkostwo w UE, jest przemysłowe
miasto Setubal, położone kilkadziesiąt kilometrów na południe od Lizbony.
Żyło ono z rybołówstwa, puszkowanych ryb i przemysłu stoczniowego. Każda
z tych specjalności przeżywała kryzys. Setubal postawiło wówczas na przemysł
samochodowy. Swoje filie założyły tam koncerny Ford-Volkswagen, General
Motors, Renault i fiński Valmet Tractors. Rozwinął się też przemysł Na
wsparcie reform gospodarczych Portugalia dostała od Wspólnoty ogromne
pieniądze z funduszy strukturalnych i utworzonego w 1993 r. funduszu spójności.
W latach 1989-1993 było to 9 mld dolarów, a w latach 1994-1999 - ponad
dwukrotnie więcej, bo aż 18,7 mld dolarów. Pomoc ta przeznaczona była
głównie na finansowanie budowy dróg, szkół, tanie budownictwo komunalne
i ochronę środowiska. Co
roku Bruksela pompuje do Lizbony 2,5 mld dolarów w ramach funduszu spójności
i rozwoju regionalnego. Oddzielne subsydia ze wspólnej polityki rolnej
otrzymuje portugalskie rolnictwo. Wspólnota opłaciła budowę pięknego mostu
Vasco da Gamy, spinającego brzegi Tagu w Lizbonie oraz pokryła 80 proc.
kosztów budowy metra w Porto. Portugalczycy,
oskarżani o zbytnie "dojenie" unijnej krowy, przypominają, że
łożą do brukselskiej kasy, mają więc również prawo z niej korzystać. Powołują
się również na europejską solidarność, stanowiącą fundament UE. Nic dziwnego,
że kraj ten obawia się, iż poszerzenie Piętnastki o nowych członków może
pozbawić go sporej części unijnych funduszy. Po
1986 r. kolejne portugalskie rządy likwidowały nieefektywne struktury
państwowe, przeprowadziły reformę rolną. W wielu dziedzinach Lizbona wynegocjowała
okresy przejściowe od trzech do dziesięciu lat. Prywatyzacja i otwarcie
na inwestycje zagraniczne, restrukturyzacja przemysłu sprawiły, że w latach
1988-1989 Portugalia zanotowała 5-procentowy wzrost gospodarczy. W
latach 90. dokonano reprywatyzacji przedsiębiorstw, modernizacji przemysłu
i rolnictwa oraz zmian w strukturze gospodarki. Dzięki tym posunięciom
wzrósł udział sektora usług w tworzeniu dochodu narodowego. Inflacja spadła
z 31 proc. w 1986 r. do 4 proc. w 1995 r. Z eksportera korka i pasty pomidorowej
kraj przekształcił się w wytwórcę nawozów sztucznych, papieru, produktów
przemysłu chemicznego i maszynowego. Rozkwitło też tradycyjne źródło dochodów
Najlepszą rekomendacją dla portugalskiej gospodarki jest fakt spełnienia kryteriów konwergencji z Maastricht i wejście do ekskluzywnego klubu Euro. W 1997 r. wskaźnik inflacji wyniósł 2,2 proc., deficyt budżetowy -2,9 proc., a dług publiczny brutto -62 proc. W 1986 r. produkt narodowy brutto wynosił 3 tys. dolarów na osobę, dziś przekracza 7 tys. dolarów. Portugalię nazywa się często w Brukseli - być może nieco na wyrost - "europejskim tygrysem". Roman
Gutkowski |
|
All content Copyright © 2003-2004 MG Media. All Rights Reserved.
|
|
Serwis współfinansowany przez UKIE
|