 |
Według
Kazimierza Marcinkiewicza Polska może spełnić warunki niezbędne do przyjęcia
wspólnej waluty, czyli tzw. kryteria z Maastricht, w 2009 roku. Polski
premier zapowiedział to podczas spotkania z członkami Instytutu Finansów
Międzynarodowych w Zurychu.
To rok wcześniej, niż dotychczas zakładano. Z
programu konwergencji, czyli planu zbliżania się Polski do euro, wynika
bowiem, że wymagane przez Unię Europejską ograniczenie deficytu może nastąpić
dopiero po 2010 r. Taki właśnie program rząd przesłał do Brukseli kilka
tygodni temu.
Na temat przyjęcia wspólnej waluty premier mówił także wcześniej, m.in.
w wywiadzie dla magazynu "Forbes": "By Polska mogła dogonić
UE, potrzebuje szybkiego wzrostu gospodarczego, a żeby zwiększać to tempo,
potrzebna jest m.in. odpowiednia polityka pieniężna. Przejście na euro
pozbawiłoby nas tego instrumentu."
Zdaniem Marcinkiewicza "odpowiednimi warunkami" do przyjęcia
euro powinna być m.in. "stabilna, wieloletnia perspektywa dla niskiego
deficytu budżetowego" oraz "odpowiednia wartość złotego".
Premier jest podobnego zdania jak ci ekonomiści, którzy przekonują, że
za euro powinno się płacić ok. 4,2 złotego.
Pod koniec ubiegłego roku Komisja Europejska ostrzegała, że Polska jest
jedynym nowym członkiem Unii Europejskiej, który jeszcze nie ustalił daty
przewidywanego przyjęcia wspólnej waluty. Nabierająca rumieńców debata
na ten temat, może ten brak zdecydowania zmienić.
Na początku kwietnia (5.04.) odbędzie się na Uniwersytecie Warszawskim
konferencja naukowa "Euro czy złotówka ? Perspektywy wprowadzenia
wspólnej waluty". Pod patronatem Narodowego Banku Polskiego organizuje
ją Wydział Prawa i Administracji UW i Koło Naukowe Prawa Europejskiego.
Maria Graczyk
wstecz
|