 |
Przemówienie
José Manuela BARROSSO, Przewodniczącego Komisji Europejskiej, wygłoszone
30.08.2005 w Warszawie podczas konferencji "Od Solidarności do wolności":
Panie Profesorze Geremek, Panie i Panowie,
Nie każda rocznica jest powodem do uroczystych obdchodów, tak jak nie
każde urodziny są powodem do takich obchodów. Lecz dziś możemy i powinniśmy
świętować 25 lat Solidarności, i czuję się jako Przewodniczący Komisji
Europejskiej zaszczycony uczestnictwem w tym wydarzeniu.
Nie sądzę, że jest to ostatnia rocznica Solidarności, która jest uroczyście
obchodzona. Podejrzewam, że za 100, 200 lat to, co wydarzyło się w Polsce
w 1980 roku nadal będzie uważane za bardzo znaczące wydarzenie w powojennej
historii Europy. Jest to jeden z tych momentów, których znaczenie rośnie,
gdy obserwuje się je przez teleskop historii.
Dlaczego? Dzieki odwadze i determinacji przywódców Solidarności, którzy
byli tak dużą inspiracją dla tak wielu ludzi. Ponieważ była dowodem na
intensywne życie demokratyczne isniejące pod mdłym błotem komunistycznej
dyktatury. Ponieważ Solidarność nie osłabła i nie umarła. Wypuściła korzenie
szeroko i głęboko pod poziom życia politycznego i społecznego w Polsce,
aż wreszcie zakwitła w pokojowej rewolucji w roku 1989.
Historycy będą również świetowali powstanie Solidarności, ponieważ jej
wpływ nie zatrzymał sie na granicy polskiej. W latach 80-tych korzenie
sprzeciwu i demokracji rozrastały się w Europie Środkowej i Wschodniej.
A więc kiedy struktura komunistyczna zaczęła pękać, jej zburzenie w tej
części świata zajęło nie kilka lat lecz kilka miesięcy, a nawet kilka
tygodni. Następstwa tamtych dramatycznych i wspaniałych wydarzeń odczuwa
się do dziś.
" Solidarność" była inspirującą nazwą dla związku zawodowego
narodzonego ze strajków w Gdańsku. Nazwa ta przekazywała siłę, determinacją
i koncentrację. Odzwierciedlała jego spójność i umiejętność przeciwstawiania
się ogromnym naciskom kładzionym na związek. Umożliwiła wielu różnym ludziom,
od robotników po intelektualistów takich jak Pan, Panie Geremek, połączenie
się we wspólnej sprawie.
Mówię o tym z pewną dawką emocji ze względu na moje własne doświadczenie.
W 1974 byłem osiemnastolatkiem przepełnionym chęcią poznania świata. A
co miał mi do zaoferowania świat portugalski? Ten świat kontrolowany przez
ponurą, szarą, zacofaną dyktaturę. Złość, jaką we mnie wzbudzał, spowodowana
była nie tylko abstrakcją systemu dyktatorskiego, ale również szczegółami
codziennego w nim życia; to, że nie mogłem kupić książek, które chciałem
czytać, płyt, których chciałem słuchać. Więc ja i moi znajomi zareagowaliśmy,
tak jak zareagowało tysiące robotników w Stoczni Gdańskiej.
Moje pokolenie w Potrugalii, Hiszpanii lub Grecji, tak jak pokolenie Solidarności
w Polsce i innych krajach Europy, nie odziedziczyło wolności i demokracji
jako normalnego porządku rzeczy. Musieliśmy o nie walczyć. I robilismy
to nie tylko jako Polacy czy Portugalczycy, lecz jako Europejczycy. Ponieważ
szukając źródła inspiracji poza granicami Portugalii, szukałem go w Europie.
I tak czyniło wiele innych osób - nie tylko w Europie. Europa stanowiła
światowy symbol wolności. W innych częsciach świata, takich jak Ameryka
Południowa, nowe pokolenie przeciwstawiało się agresywnym dyktaturom,
które sprawowały kontrolę nad ich krajami. Europa reprezentowała dla mnie,
i dla nich, wolność, szanse i wartości. A jedną z tych wartości była,
i nadal pozostaje, Solidarność.
Solidarność może się objawiać na wiele sposobów. Jest nią pomoc, jaką
udziela mężczyzna kobiecie ze spaloną twarz przykrytą maską, zataczającej
się przy dwupoziomowym autobusie zbombardowanym przez terrorystę w Londynie.
Jest nią techniczna i finansowa pomoc Unii Europejskiej dla krajów, które
starają uporać się ze skutkami klęsk żywiołowych - powodziami czy pożarami.
Jest nią pomoc udzielana przez Unię Europejską i europejskich podatników
na modernizację Polski. Są nią tysiące Europejczyków pracujących przy
zwalczaniu okropnego głodu i chorób w najbardziej zdewastowanych częściach
Afryki, wielu z nich jako wolontariusze.
Solidarność jest wartością, która ma konkretne znaczenie - i wiele wizerunków
- dla każdego Europejczyka. Solidarność łączy nas Europejczyków. Tworzy
część naszej wspólnej tożsamości. Sprzyja chęci działania dla wspólnego
dobra oraz lepszego i bezpieczniejszego świata. Myślę, że idea solidarności
bedzie również w przyszłości niezbędna w zbliżeniu Unii Europejskiej do
człowieka i i wprowadzi więcej humanizmu, którego niekiedy brakuje w momentach,
gdy próbujemy ukazać wartości, które Unia dodaje życiu naszych narodów.
Solidarność jest rownież jedną z wartości społecznych zakorzenionych w
projekcie europejskim - wartości tę najczęsciej reprezentowane były przez
związki zawodowe. Nie ma prawdziwej wolności bez solidarności, co Solidarność
słynnie ogłosiła. Oba te czynniki są nierozłączną częścią historii UE.
Tej jesieni zajmiemy sie tymi i podobnymi zagadnieniami przy okazji szczytu
europejskiego poświeconego europejskiemu modelowi społecznemu. Polska
i inne państwa członkowskie mają ważny i wyróżniający wkład w tę dyskusję.
Chciałbym nakłonić polityków i organizacje nowych państw członkowskich,
aby wystąpili i podzielili się własnymi doświadczeniami i wizjami.
Świetowanie rocznicy Solidarności przypomina nam również o kluczowej roli,
często niedocenianej, społecznego dialogu i konsensusu w procesie reform
gospodarczych. To własnie dlatego, na przykład, przejściu do gospodarki
opartej na wiedzy w UE zawsze powinny towarzyszyć strategie dla tradycyjnych
sektorów przemysłu i ich pracowników. Dotyczy to, na przykład, budownictwa
okrętowego w Gdańsku, skąd wywodzi się Solidarność.
Solidarność była podstawowym fundamentem w procesie rozszerzania Unii,
który był jej stałym elementem odkąd została stworzona. Kolejne rozszerzenia
zwiększyły różnorodność Unii; czy to w aspekcie geografii nowych państw,
ich powierzchni czy też poziomu dobrobytu. Członkostwu w UE oraz obowiązkom,
które za tym idą, zawsze towarzyszyła solidarność, polityczna jak i finansowa,
w pomocy nowym członkom przy przeprowadzeniu zasadniczych reform niezbędnych
jako element członkostwa. Solidarność to nie dobroczynność. Jest kluczowym
elementem, gwarantującym, że Europa to coś więcej niż tylko suma interesów
członków Unii.
Chciałbym dziś też powiedzieć, że solidarność i rozszerzenie stanowiły
i stanowią wielką korzysć dla wszystkich członków UE. Zacznijmy od państwa
członkowskiego, gdzie się dziś spotykamy. Myślę, że perspektywa członkostwa
i członkostwo w Unii były podstawowymi elementami w niezwykłej i oczekiwanej
z sympatią transformacji Polski na przestrzeni ostatnich 15 lat. Ocena
czy Polska stała się przez te 15 lat lepszym krajem jest zadaniem Polaków,
nie moim, lecz z zewnątrz z pewnością na taki wygląda. Statystyki gospodarcze
pokazują rozwój handlu, wzrost bogactwa, więcej inwestycji. Lecz statystyki
gospodarcze to tylko część całej historii. Istnieje też wymiar ludzki,
wyrażany energią i dynamizmem i różnorodnością widoczną dla każdego, kto
odwiedza ten kraj.
Lecz korzyści z rozszerzenia są odczuwane nie tylko przez nowe państwa
członkowskie. Idą o wiele dalej. Polska i inne kraje stanowią nowe rynki
dla eksportu i inwestycji. Dostarczają nowych miejsc wypoczynku dla turystów
z Europy Zachodniej, chętnych do odwiedzenia nowej części ich kontynentu.
Są źródłami innowacji, nowych strategii i pomysłów.
Unia jako całość korzysta również z dynamiki gospodarczej nowych państw
członkowskich, z ich wiedzy o krajach o znaczeniu strategicznym dla UE
i geograficznej bliskości tych krajów - Ukrainy, Rosji i Bałkanów, oraz
z potwierdzenia wartości europejskich. Wolność smakuje nieco bardziej
swieżo tu w Warszawie.
Zatem rozszerzenie niesie ze sobą demokrację, stabilność oraz dobrobyt.
Niestety, niesie też ze sobą mity.
Być może największym z nich jest ten, zgodnie z którym rozszerzenie spowalnia
Europę.
Wiele przelano już atramentu na temat wiecznej kwestii "poszerzenia
i pogłębienia". Jak gdyby istniał między nimi konflikt. Lecz przecież
nie istnieje. Mamy do czynienia zarówno z poszerzeniem jak i pogłębieniem,
a nie z jednym bądź z drugim.
Następujące po sobie fale rozszerzenia, w roku 1970, w latach 80-tych
i 90-tych w żaden sposób nie hamowały integracji. Wręcz przeciwnie, stanowiły
jej siłę napędową. Przyjrzyjmy się faktom. Większość wielkich projektów
kojarzonych z Unią Europejską - euro, wspólny rynek, polityka regionalna
- jest tworem rozszerzonej UE, a w niektórych przypadkach samo rozszerzenie
lub nowe państwa członkowskie stanowiły ich główną inspirację. Wystarczy
spojrzeć na Hiszpanię i politykę spójności, czy Finlandię i politykę bałtycką.
Teraz przyszła kolei na to, by nowi członkowie wnieśli własne idee i wkład
w rozwój UE. Parafrazując Johna F. Kennedy'ego w kontekście europejskim:
nie pytaj co UE może zrobić dla ciebie, lecz co ty możesz zrobić dla UE.
A mogę rzec, że nowe państwa członkowskie już wnoszą bardzo wiele; np.
w Komisji oraz w Radzie.
Drugim mitem jest teza, że rozszerzenie doprowadzi do niekontrolowanej
migracji z nowych państw członkowskich, co z kolei pociągnie za sobą wzrost
bezrobocia. Taka sama obawa istniała gdy do UE wchodziły Portugalia, Hiszpania
i Grecja. I rzeczywiście migracja miała miejsce - tyle, że w przeciwnym
kierunku. Mieszkańcy starych państw członkowskich przeprowadzali się do
nowych.
Kolejnym mitem jest to, że nowe, biedniejsze państwa członkowskie osłabią
europejską gospodarkę i staną się orozszerzenie
było dotychczas jednym z wielkich sukcesów UE. A solidarność stanowi jego
podstawowy element. Rozszerzenie jest też polityką o wiele bardziej popularną
niż mogłoby się wydawać. Ostatnie badania Eurobarometru pokazują, że połowa
respondentów w obecnych 25 państwach członkowskich opowiada się za dalszym
rozszerzeniem. Ale rodzą się też obawy. Liczba ta zmalała od ubiegłego
roku o 3 punkty procentowe. Pojawił się również rozłam - wśród dziewięciu
państw, w których za rozszerzeniem opowiada się poniżej 50% ludności znajduje
cała szóstka państw założycielskich.bciążeniem dla podatników z
państw bogatszych. Znów mamy do czynienia z fałszem. Przewidywany wzrost
gospodarczy Polski na poziomie 4% oraz kwitnący rynek inwestycji zagranicznych
są dla Europy korzystne. A wsparcie niesione przez europejskich podatników
jest jednym ze sposobów wyrażenia europejskiej solidarności - sposobem,
który według mnie przynosi korzyści wszystkim obywatelom Europy.
Tak więc,
Jak powinna zareagować Komisja?
Powinniśmy działać w oparciu o trzy kluczowe pojęcia: konsolidacji, warunkowości
oraz komunikacji.
Konsolidacja. Po pierwsze musimy dotrzymać słowa. Było
dla nas niezmiernie istotne, że po francuskim i holenderskim "nie"
dla Konstytucji, na czerwcowym posiedzeniu Rady Europejskiej potwierdziliśmy
nasze dotychczasowe zobowiązania.
Oznacza to, że Bułgaria i Rumunia wstąpią do Unii w roku 2007, jeśli tylko
zdołają spełnić wszystkie wymogi członkostwa. "Jeśli" ma tu
podstawowe znaczenie. Członkostwo oprócz praw przynosi też obowiązki.
Muszą one być spełniane.
Oznacza to również, że powinniśmy utrzymać perspektywę członkostwa dla
Zachodnich Bałkanów. Jest to rejon, który na początku i końcu XX wieku
okazał się źródłem jednych z najbardziej krwawych europejskich konfliktów.
Obecna polityka europeizacji daje szansę przeniesienia tych konfliktów
gdzie ich miejsce - czyli do podręczników historii. Musi temu oczywiście
towarzyszyć warunkowość. I owszem, towarzyszy. Korzyści płynące z warunkowości
są już widoczne. Dla przykładu, od początku kadencji obecnej Komisji Europejskiej
Bośnia-Hercegowina oraz Serbia i Czarnogóra oddały w ręce Trybunału Haskiego
łącznie 20 oskarżonych. Nie wydaje mi się, aby mogło to mieć miejsce bez
naszej jasnej i konsekwentnie realizowanej polityki.
Konsolidacja oznacza też, że rozpoczniemy negocjacje akcesyjne z Chorwacją
i Turcją, kiedy tylko kraje te spełnią stawiane warunki. Takie stanowisko
zajęła Rada Europejska na ostatnim posiedzeniu w czerwcu.
Warunkowość. Jak pokazuje przykład "nowej dziesiątki",
która wstąpiła do UE w 2004 roku, warunkowość sprawdza się. Przestrzeganie
ścisłych kryteriów jest kluczem do udanego rozszerzenia. Najlepszym sposobem
dla obecnych i potencjalnych krajów kandydujących, które pragną zrealizować
swe europejskie ambicje, jest spełnienie warunków członkostwa co do jednego.
Wymaga to trudnych reform.
Ostatnim słowem kluczowym jest komunikacja. My, jako
Komisja, lecz również rządy poszczególnych krajów, musimy razem skuteczniej
informować o korzyściach dla stabilności i wzrostu gospodarczego płynących
z procesu rozszerzenia. Komisja przedstawiła propozycję usprawnienia dialogu
między obecnymi i przyszłymi członkami UE. Musimy walczyć z uprzedzeniami
i ukazywać dobrodziejstwa rozszerzenia.
I to, moim zdaniem, czynimy właśnie dzisiaj. Możemy spojrzeć wstecz na
to, co stanowi już część historii, jednak możemy uczynić z tego korzyść,
spoglądając zarazem w przyszłość, tak aby duch Solidarności, który święcił
tryumfy w Gdańsku 25 lat temu pozostał nadal żywy. Duch ten to jeden z
najwspanialszych podarunków Polski dla Europy. Wykorzystajmy go dobrze.
wstecz
|