

| Brukselka z Kwakiem | ||
![]() |
Bruksela
da się lubić, zwłaszcza po wypiciu kolejnego piwa marki Kwak i spożyciu
porcji małż w lokalu "U Leona", położonym kilka kroków od malowniczego
Grand Place. Po
tygodniowym pobycie w "stolicy Europy" nabrałem jednak wątpliwości,
czy belgijska metropolia zasługuje na owo zaszczytne miano. Na terenie
dzisiejszego Grand Place jeszcze do dwunastego wieku rozciągały się błota,
od których Bruksela wzięła swą nazwę. "Broekzele" to po flamandzku
"wieś na bagnach". Ciekawe, czy brukselscy eurokraci i eurodeputowani
mają tego świadomość... Brukselczycy
nie grzeszą dobrym smakiem, czego najwymowniejszym przykładem jest Manneken
Pis, maleńki posążek siusiającego chłopca, uważany za symbol "beztroskiego
ducha" miasta. Z
architektonicznej brzydoty słynie tez unijna dzielnica Leopold. Tam właśnie,
przy rue de la Loi (ulicy Prawa) straszy najszpetniejszy bodaj brukselski
gmach - wieloskrzydłowy Berlaymont (na zdjęciu), siedziba Komisji Europejskiej.
Po trwającej trzynaście lat, kosztownej operacji usuwania azbestu, znów
gości on eurokratów. Roman
Gutkowski |
|
All content Copyright © 2003-2004 MG Media. All Rights Reserved.
|
|
Serwis współfinansowany przez UKIE
|