piątek, 9 października 2015

Jak naprawić kapitalizm?

„Gospodarka, głupcze” – brzmiało hasło kampanii wyborczej Billa Clintona sprzed prawie ćwierć wieku. Ponad 20 lat później Jeffrey Sachs mówi w Sopocie o potrzebie zbudowania „moralnej gospodarki”, łączącej wiedzę z etyką. Papież Franciszek wspomina natomiast w Kongresie Stanów Zjednoczonych o „kulturze troski”. Troski o siebie, swoją rodzinę, drugiego człowieka i środowisko. Czyżby kapitalizm wyczerpał swoje możliwości? Czy można go naprawić?


Fot. KE

ONZ: „Nie marnujcie żywności”
Co sprawia, że pogłębia się podział na najbogatszych i najbiedniejszych? Czy winna jest ludzka chciwość? Uczestnicy sesji plenarnej Europejskiego Forum Nowych Idei (EFNI) zatytułowanej "Jak naprawić kapitalizm?" byli zgodni co do jednego – winny obecnej sytuacji na świecie nie jest kapitalizm, lecz sposób jego rozumienia i realizowania. Ale jak go zmienić? Do jakich samoregulacji skłonny byłby biznes, a do jakich samoograniczeń społeczeństwo? Jak przywrócić etos pracy i normy społeczne wyznaczające granice przyzwoitości? Na te pytania próbowali odpowiedzieć w ubiegłym tygodniu goście konferencji w Sopocie. „Zaledwie 66 najbogatszych osób na świecie posiada tyle, ile 3,7 miliarda biednych” – podkreślał Thomas Pogge, niemiecki filozof i profesor na Uniwersytecie Yale. I dodawał: „Ludzie umierają z niedożywienia, biedy. Konsekwencje mogą być staszne”.
Jednocześnie, co regularnie przypomina ONZ, każdego roku na świecie marnuje się jedna trzecia żywności, emitując do atmosfery 3,3 miliardy ton dwutlenku węgla. Wartość wyrzucanej na śmietnik żywności szacuje się na około 750 miliardów dolarów. Ta niegospodarność oznacza także wielkie straty energii, wody i środków chemicznych, używanych do wyprodukowania jedzenia i opakowań. Według raportu ONZ, prawie 30 procent światowych gruntów rolniczych jest użytkowanych na próżno. A do produkcji marnowanej żywności używa się około 250 kilometrów sześciennych wody. Tymczasem tylko w latach 2010-12 głodowało na świecie prawie miliard ludzi,  w tym co trzecie dziecko. Według danych UNICEF, rocznie umiera z głodu prawie 6 milionów dzieci. Te zatrważające liczby z roku na rok rosną.
August Cieszkowski: „Pomagajcie i rozwijajcie”
Szukając rozwiązania i tych obecnych problemów, i tych przyszłych – w tym zwiększającej się migracji ludności – o konieczności naprawy kapitalizmu mówią coraz bardziej jednym głosem politolodzy, filozofowie i ekonomiści. Dr Rafał Łętocha z Uniwersytetu Jagiellońskiego odświeża w tym celu na łamach „Nowego Obywatela” nawet zapomniany już trochę dorobek myśli Augusta Cieszkowskiego, XIX-wiecznego filozofa i ekonomisty.
Wszechstronnie wykształcony wielkopolski ziemianin uważał, iż „winno nastąpić organiczne pojednanie między interwencjonizmem państwowym a leseferyzmem”. Zasadę laissez faire, laissez passer należy zastąpić inną, mówiącą aidez a faire et developpez – organisez (pomagajcie i rozwijajcie). Wprawdzie – jak przypomina dr Łętocha – hrabia Cieszkowski z sympatią mówił o wolnym handlu, jednak odrzucał skrajny liberalizm gospodarczy, uznając, iż państwo ma prawo interweniowania w życie gospodarcze, "byle czyniło to w sposób umiarkowany, ostrożny i okazjonalny".
Thomas Pogge: „Oddzielcie politykę od biznesu”
Redefinicji państwa, kapitalizmu i demokracji domaga się także XXI-wieczny filozof i dyrektor Światowego Programu Sprawiedliwości (Global Justice Program) – prof. Pogge. W Sopocie mówił m.in. o konieczności oddzielenia strefy polityki i biznesu. „Co z tego, że w Nowym Jorku czy Genewie spotykają się przedstawiciele USA i Indii, by radzić nad biedą w świecie, skoro oni sami reprezentują tylko najbogatszych?” – pytał retorycznie.
I wskazywał na patologię polegającą na tym, że za zamkniętymi drzwiami negocjują między sobą jedynie elity reprezentujące miliarderów z różnych krajów świata. Ich tajne raporty, projekty ustaw etc. mogą ujrzeć światło dzienne – podkreślał prof. Pogge – jedynie wówczas, gdy pojawi się przeciek i dokument zostanie opublikowany przykładowo na WikiLeads.
John Rawls: „Oszczędzajcie sprawiedliwie”
Mentorem prof. Pogga był John Rawls, amerykański filozof polityczny, jeden z największych myślicieli XX wieku. Jedna z prac niemieckiego filozofa nosi tytuł „Realizing Rawls” ("Realizując Rawlsa"-red.) i zajmuje się m.in. sformułowanymi w latach 70. dwiema zasadami sprawiedliwości.
Według Rawlsa, każda osoba winna mieć równe prawo do jak najszerszego całościowego systemu równych podstawowych wolności, dającego się pogodzić z podobnym systemem dla wszystkich. Jego druga zasada brzmiała: „Nierówności społeczne i ekonomiczne mają być tak ułożone, (a) aby były z największą korzyścią dla najbardziej upośledzonych, pozostając w zgodzie z zasadą sprawiedliwego oszczędzania; i jednocześnie (b) aby były związane z dostępnością urzędów i stanowisk dla wszystkich, w warunkach autentycznej równości szans.”
Ruch Oburzonych w Hiszpanii, Occupy Wall Street w Stanach Zjednoczonych czy Wkurzeni Polacy to tylko niektóre reakcje na światowy kryzys, nie tylko ekonomiczny. „Po 26 latach od upadku komunizmu uświadomiliśmy sobie, że choć jesteśmy coraz bogatsi, to urządziliśmy kraj i swoje życie nie całkiem tak, jak chcieliśmy – napisał niedawno Andrzej Andrysiak, zastępca redaktora naczelnego Dziennika Gazety Prawnej. - Tym razem to politycy są o kilka długości w tyle za społeczeństwem, wciąż przekonani, że chodzi tylko o zmianę władzy jednej na drugą. To nie to. Nieważne, kto rządzi, ale jak i po co. A tych pytań politycy sobie nie stawiają, są zbyt niewygodne”.
Benjamin Barber: Odzyskajcie władzę! Odbierzcie ją bankom i technokratom
Skąd takie zjawisko w tylu częściach sytego by się wydawało Zachodu? Prof. Benjamin Barber, amerykański politolog i socjolog, tłumaczył to niedawno w rozmowie z EurActiv.pl: - Occupy Wall Street nie był jedynie atakiem na Wall Street, był atakiem na rząd. Młodzi ludzie z tego ruchu uważają, że nie ma różnicy między rządem i biznesem, gdyż jedni posiadają drugich.
Jak to zmienić? - Trzeba mieć władzę. Polityka sprowadza się do władzy. Nie ma ludzi nie zainteresowanych władzą. Ludzie mówią, że nie interesują się polityką, bo sądzą, iż władza jest gdzieindziej. Trzeba dać ludziom władzę, sprawić, by czuli, że ich głos ma znaczenie. W Atenach ludzie na kogoś głosowali. I co z tego? Ich kraj nadal bankrutuje, jest zakładnikiem banków, to banki mówią greckiemu rządowi, co on ma robić, bez względu na to, co o tym sądzą jego przedstawiciele. Po co więc głosować? – zastanawiał się prof. Barber. - Skoro można jedynie nawoływać swoich rodaków, by byli dobrymi obywatelami. Nie można odbierać polityce suwerenności i przekazywać jej bankom, biznesowi, technokratom a potem oczekiwać, że ludzie będą traktowali wybory na serio. Dlaczego mieliby tak robić?
Jego wnioski są dość radykalne: „należy zmienić władzę, przeprowadzić rewolucję, zrobić cokolwiek, co zadziała. Odzyskać władzę! Odebrać władzę bankom i technokratom, wybrać liderów, którzy powiedzą, co zamierzają w tej sprawie zrobić”. Ale jacy ci liderzy powinni być?
Papież Franciszek: „Dzielcie się zasobami i siejcie pokój”
Na rozpoczynającym się niedługo międzynarodowym festiwalu filmów dokumentalnych w Gruzji CinéDOC-Tbilisi pokazany zostanie obraz o Pepe Mujica, byłym prezydencie Nikaragui, który 90 procent swoich zarobków co miesiąc przekazywał biednym. Serbski reżyser Emir Kusturica nazwał go w związku z tym „ostatnim bohaterem polityki”.
Gdy papież Franciszek przemawiał w amerykańskim Kongresie, otrzymywał oklaski raz z lewej, raz z prawej strony sali. Oklaski wszystkich kongresmenów usłyszał, gdy kończył swoją przemowę słowami: „Naród może być uznany za wielki, kiedy broni wolności, podobnie jak czynił to Lincoln; kiedy krzewi kulturę, która pozwala ludziom «marzyć» o pełnych prawach dla wszystkich swoich braci i sióstr, jak starał się to czynić Martin Luther King; kiedy dąży do sprawiedliwości i stara się o sprawy uciśnionych, jak czyniła to Dorothy Day swoim niestrudzonym działaniem, będącym owocem wiary, która staje się dialogiem i sieje pokój w kontemplacyjnym stylu Tomasza Mertona”.
Franciszek wspomniał i o tym, że trzeba się dzielić posiadanymi zasobami i talentami oraz się wzajemnie wspierać - z poszanowaniem naszych różnic i przekonań sumienia. Przypomniał zasady aktualne w każdym stuleciu, ale w XXI wieku może szczególnie.
Maria Graczyk
EurActiv.pl

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz